RSS
czwartek, 18 lipca 2013

No nie mogłam się powstrzymać. :) Nie wiem tylko czemu ktoś to nazwał perełkami - przeca to najprawdziwsze whowiańskie jadalne kuleczki do łożysk! <3

Wszystkie zamieszczone grafiki (oprócz dwóch pierwszych zdjęć) pochodzą z serwisu tumblr.com i zostały przeze mnie wykorzystane bez zgody autorów. Pierwsza grafika: doctorwho.tumblr.com, druga grafika: nineteneleven.tumblr.com, trzecia wyskoczyła mi ogólnie na tumblrze ale sądząc po znaku wodnym: jetkitty.tumblr.com.

piątek, 15 lutego 2013

Wczoraj chyba. Tak ni z gruchy, ni z pietruchy. Po prostu - siedzę sobie przy komputerze i nagle przypomina mi się, że była taka.

Sprawdziłam, z kiedy to jest. Eeee, 2000, to niedawno.. Po czym uświadomiłam sobie, że to było trzynaście lat temu. Trzynaście. To ile ja wtedy miałam? Dziewięć? Nic dziwnego, że takie ze mnie dziwadło wyrosło, jak się na takim o wychowałam.. ;)

Swoją drogą, dopiero wczoraj dowiedziałam się, kim był Brandon Lee. No i cóż.. Idiotyczna śmierć. Jeden z tych pechowych splotów wydarzeń, które nigdy nie powinny mieć miejsca.

niedziela, 03 lutego 2013

Jutro finanse przedsiębiorstwa. Mam nadzieję, że rano zdążę zjeść łososia i że jego magiczne omega-kwasy pobudzą mój mózg do działania. Jak nie zdam, to będzie na rybę. ^^

W środę negocjacje, w czwartek zarządzanie płynnością. Uch. A tak ładnie się ta sesja zaczęła - jak zazwyczaj nie miałam żadnej piątki, tak teraz mam już trzy.. Się skończy dzień dziecka. Ale czym ja się przejmuję - przecież i tak nie zaliczę semestru przez seminarium.. :d

Tagi: studia
22:53, zmijunia.lbn
Link Dodaj komentarz »
piątek, 14 grudnia 2012

Nie zakładałam u nich żadnego pieprzonego konta. Nie dość, że wchłonęli moje konto na YouTube i ogólnie traktują mnie jak swojego użytkownika, to teraz gmail wstawia przy wysyłanych przeze mnie mailach mój avatar z YT. Mówiłam im wyraźnie, że nie chcę łączyć żadnych kont, nie mam nawet u nich poczty. Google jest jak jakaś upiorna zaraza, która próbuje ingerować w każdy aspekt mojego życia. Niedługo kibel będzie mi się kazał logować do konta Google..

Tagi: google
14:13, zmijunia.lbn
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 listopada 2012

Dużo łatwiej jest mi dostrzec piękno kobiecego niż męskiego ciała. U kobiet często dostrzegam ładne nogi, tyłek, biust czy choćby oczy. Dostrzegam też ich urok i to nieokreślone coś, co sprawia, że są po prostu piękne.

W mężczyznach nie dostrzegam praktycznie nic ładnego. Czasami któryś ma ładne oczy i.. i nic więcej nie przychodzi mi do głowy. Nie pociągają mnie fizycznie.

Ale co z tego, skoro to w facetach się zakochuję? To faceci pociągają mnie z kompletnie nieznanych mi powodów. To w stosunku do facetów miewam uczucie, że moglibyśmy się całkiem nieźle dogadywać, chociaż wcale się nie znamy, a w niektórych przypadkach w ogóle nie ma możliwości żebyśmy się kiedykolwiek poznali. To po rozstaniu z facetem przestałam płakać po nocach i wreszcie poczułam się sobą. To przez faceta niebawem nabawię się rozstroju nerwowego.. chociaż on prawdopodobnie nie pomyślał o mnie nawet przez ułamek sekundy w ciągu dzisiejszego (wczorajszego) dnia.

Czasami zastanawiam się, po co mi to wszystko. Czy to naprawdę czysta chemia i biologia, wywołujące podświadomą potrzebę rozmnażania? Wszystko dla przetrwania gatunku..?

02:28, zmijunia.lbn
Link Komentarze (2) »
piątek, 23 listopada 2012

Na nic. Widać zresztą po blogu.. Jak mam chwilę luzu, to oglądam staniki i siedzę na forum moim kochanym (chociaż to też zatrważająco nieregularnie..), ewentualnie czasem posprzątam jakiś skrawek pokoju czy poszperam na allegro. I właściwie nie wiem, na czym mi ten cały czas mija.. Przez trzy dni w tygodniu wracam do domu około 19 (od przyszłego tygodnia tylko przez dwa, ufffff), a w pozostałe tak intensywnie napawam się czasem wolnym już od 15, że on siup i znika.

Na własne życzenie w sumie wracam po nocy - dwa razy w tygodniu chodzę na tańce (belly dance i sexy dance). No ale gdzieś to w grafik wcisnąć muszę, bo czuję się beznadziejnie, kiedy się nie ruszam. Kiedy się ruszam, to czasami też czuję się beznadziejnie - na przykład dzisiaj. :P Ola dała nam taki wycisk, że już teraz czuję się jak po dwutygodniowej serii zastrzyków na zapalenie oskrzeli (w zadek, gwoli ścisłości), a nogi się pode mną same uginają. Nie chcę myśleć, co będzie jutro rano.. Ola lubi jak się ludzie męczą. :d

Jak już wrócę o tej 19 do domu, to trzeba nakarmić koty, a potem obejrzeć seriale z rodzicami. Trzeba i już, co się będę tłumaczyć.. No i noc się robi. Do wanny, do łóżka i spać. A następnego dnia wstać rano i pójść na zajęcia albo wstać jak człowiek i pójść dopiero na następne zajęcia. Albo - jeśli jest sobota - wstać jak człowiek, wciągnąć parówkę i pójść biegać. Po bieganiu zazwyczaj tak jakoś wychodzi, że ląduję przed telewizorem i oglądam różne kompletnie nieprzydatne rzeczy - na przykład jakiś program o rozwoju szczeniąt, w którym chodzi głównie o pokazywanie słodziusich psiuńciuf. Głupie to, no ale tak wychodzi, co zrobisz..

I tak mi mija tydzień za tygodniem. Wolę mimo wszystko takie mijanie niż mijanie sierpniowe, kiedy to dzień w dzień siedziałam na tyłku i zajmowałam się pierdołami ze świadomością, że powinnam się uczyć. Teraz przynajmniej robię cokolwiek. Co by nie mówić, jeszcze nigdy nie uprawiałam jednocześnie tylu sportów. :D

Miałam do napisania dużo ważnych rzeczy, ale wszystko już dawno zdążyłam zapomnieć. Pamiętam tylko, ze miałam napisać o alergologu - oczywiście wyszło mi uczulenie na koty i psy, ale na szczęście nie jakieś silne.

Kto ze mną pójdzie na fiestę orientalną? Monika (moja instruktorka tańca brzucha sprzed wakacji) ma podobno tańczyć. :)

sobota, 20 października 2012

...błędnie wskazać komuś drogę, będąc przekonanym, że wskazuje się dobrze. Niniejszym przepraszam pana jadącego na UM i jego pasażerów - byłam absolutnie pewna, że jesteśmy na Chodźki. Wy przynajmniej siedzieliście w ciepłym samochodzie, a ja musiałam przez ponad 20 minut wracać do domu w samym tiszercie. :P

13:07, zmijunia.lbn
Link Dodaj komentarz »
sobota, 06 października 2012

Moją okazało się nie coś, co chcę osiągnąć, ale coś, co mam i co należy spożytkować. No bo co ja mogę osiągnąć niby? Mogę w nagrodę schudnąć, poprawić kondycję albo kupić sobie nowy stanik. Pierdu pierdu. Na chudnięciu mi specjalnie nie zależy, kondycję mogę poprawić wracając na piechotę z uczelni, a stanik i tak bym sobie kupiła. Znaczy nie działa - leń wygrywa. Lenia trochę stłamsiła dopiero wczorajsza wizyta u Kasi, gdzie wisiał ten oto kawaler:

Nowa, jesienna wersja sportusa Panache. Różowa, promująca temat raka piersi i samobadanie. Różowa to kluczowe słowo. W dodatku jest to taki w 100% różowy róż, nie żadna malina, koral, fuksja czy buraczek. Róż no i cóż - kupiłam, bo takiego różu grzech nie kupić. A że sportu nie uprawiam? No to czas zacząć! Mam w końcu porządny sportowy stanik, do tego różowy. Jeszcze tylko znaleźć dla niego zastosowanie i będzie pięknie.

No więc wstałam dzisiaj przed ósmą (w sobotę!), wrzuciłam w siebie dwie parówki, ubrałam się i poszłam biegać, wprawiając rodziców w osłupienie. Nie podobało mi się - następnym razem jednak zastosuję się do jakiegoś konkretnego planu treningowego. I wezmę nauszniki, bo przewiało mi głowę na przestrzał. Teraz, po 2,5 godziny od powrotu do domu, dalej odczuwam dyskomfort w okolicach oskrzeli, a nogi z lekka odmawiają mi posłuszeństwa. Następnym razem na pewno będzie lepiej. Następnym razem - to chyba rokuje? :)

Wielkie dzięki Kasi za udzielenie mi kredytu kupieckiego - gdybym przyniosła stanik do domu dopiero w poniedziałek i przez tydzień zastanawiała się co z nim zrobić, na 99% szmyrgnęłabym go do szafy i kiedyś tam sprzedała. A tak - pełen spontan. Dziękuję! :*

sobota, 29 września 2012

zdałam warunkową makroekonomię, ale dopiero za drugim razem, w związku z czym nie zdałam planowania finansowego. Złożyłam podanie o warunek i czekam na odpowiedź. Uffff, nigdy więcej makro!!

Z przyjemniejszych tematów: powstało stanikomaniackie kocie forum! Nie wiem doprawdy, czemu tak późno. :D

17:53, zmijunia.lbn
Link Dodaj komentarz »
środa, 01 sierpnia 2012

Ludzie miewają zwierzęta, żeby mieć szansę po wejściu do pokoju ujrzeć taki oto ośmiokilogramowy bochenek:

Z niemałą dumą ogłaszam, iż dzisiejsze ważenie wykazało jedyne 8,2 kg! :)

Mam trzy złe wiadomości. Po pierwsze: babeczki miały być bananowe, a wyszły zakalcowe. Po drugie: pogoda znów robi się tragicznie letnia. Po trzecie: skończyły mi się praktyki, bu. W piątek jednak wracam do sklepu z tajną misją. :) A na pocieszenie przygarnęłam urocze landrynkowe gatki Cleo Bonnie z atomowymi haftami.

No i nius z kategorii "róż" - odkryłam, czemu jedna z moich ulubionych płyt jest jedną z moich ulubionych płyt. Nie jest to oczywiście jedyny powód. ;)

Duuuuuużo czasu potrzebowałam, żeby polubić ten wokal. Koniec końców udało się i jestem dzięki temu szczęśliwszym człowiekiem. :)

 
1 , 2 , 3